Dunga poleciał!

środa, 15 czerwca 2016

Dunga nie jest już selekcjonerem Brazylii. Po dwóch latach porażek w meczach o stawkę i gromieniu rywali w meczach towarzyskich, klęska w Copie Americe Centenario przelała czarę goryczy. Wraz z nim poleciał koordynator Gilmar Rinaldi i cały sztab szkoleniowy. Wszystko odbyło się błyskawicznie, w dniu powrotu reprezentacji do kraju. Dziś w nocy nawet odbyło się pierwsze spotkanie z kandydatem do sukcesji, Tite z Corinthiansu. Na razie bez porozumienia, co oznacza, że kontestujący CBF szkoleniowiec targuje się ostrzej niż przewidywali sternicy federacji.

Dunga swój drugi epizod z reprezentacją kończy z dwiema przegranymi Copami Amerikami i szóstym miejscem w eliminacjach do MŚ 2018 po szęściu kolejkach. Były kapitan reprezentacji Brazylii wygrał ze swoimi zawodnikami tylko 5 meczów o stawkę a było ich w sumie 13. Na dwa miesiące przed igrzyskami olimpijskimi Brazylia nie ma też trenera ekipy U’23. Wina Dungi? Nie, półgłówków zarządzających całym związkiem, bo najpierw udzielili 100% poparcia wygłupom selekcjonera przed CAC a teraz wywalają go nie mając zastępstwa przed tutniejem, któremu sami dali priorytet.

Po kompromitacji podczas mundialu u siebie szykuje się więc kolejna podczas igrzysk na własnym terenie, czyli kompromitacje bez końca…

Dunga swoją drugą przygodę z reprezentacją zaczął od 11 z rzędu wygranych meczów towarzyskich, pierwszych siedem bez straty gola! Cel: odbudowa psychiczna zniszczonego mundialową klęską zespołu. Napiszmy wprost, pomysł zasadny! Copę 2015 przegrał trochę przez przypadek, czerwona kartka Neymara przeciw Kolumbii a potem grypa żołądkowa 5 zawodników przed meczem z Paragwajem. Cóż, zdarza się, trzeba budować od nowa.

Sęk w tym, że drugi raz już nie poszło. Nie było czasu na maraton meczów towarzyskich bo zaczęły się eliminacje.

Dungę zapamiętamy jako trenera, który nie dał rady, jako pomocnika grabarza reprezentacji Brazylii.

Ale też trzeba mu oddać sprawiedliwość i nie wolno potępiać w czambuł bo kilka nowych rozwiązań przezeń zastosowanych wartych jest kontynuacji.

1. Doraźni asystenci – jeśli zawodnikom brak pewności i są psychicznie rozbici pomysł z angażowaniem na każde zgrupowanie dawnej legendy futbolu wspierającej sztab uważam za bardzo ciekawy. Jairzinho, Oscar, Cafu, Juninho Paulista, Careca – legendy dzielące się z chłopakami reprezentacyjnymi doświadczeniami jako czynnik integrujący grupę? Dla mnie świetny pomysł.

2. Baza danych – Gilmar Rinaldi stworzył bazę danych o brazylijskich zawodnikach wg wzorców francuskich (uchodzących obok niemieckich za najlepsze). Ostatnio mówił o niej z uznaniem Antonio Conte, przekonując, że coś takiego przydałoby się Italii…

3. Szukanie poza Neymarem – od pierwszego wywiadu Dunga mówił, że nie może być mowy o Neymarpendenci. Kilka meczów towarzyskich bez niego  było ok. Ale Copa 2015 pokazała, że nie jest łatwo zastąpić pierwszą gwiazdę drużyny. Copa 2016 niestety dowodzi, że i Dunga nie wymyślił sposobu na granie bez niego. Ale w przeciwieństwie do Felipao próbował i naprawdę szukał sposobów. Przerżnął ale wykonał pracę dla następcy.
Niestety, dwa lata po 1-7 nadal Brazylia nie ma pomysłu na granie bez Neymara, bo Brazylia nie ma liderów, których tak Dunga szukał. Odstawił skompromitowanego podczas MŚ 2014 i CA 2015 Thiago Silvę, odstawił kiepskiego w reprezentacji Davida Luiza, odstawił ponoć lekceważącego kadrę Marcelo i….nie miał już czasu i miejsca na testy nowych postaci. Trener z pryncypiami też musi mieć trochę sprytu.
Niestety, prawda jest taka, że poza Neymarem Brazylia nie ma dziś światowej klasy napadziora, a najbardziej ogranym i doświadczonym na wysokim poziomie rozgrywek piłkarzem jest 33-letni Daniel Alves, którego kariera niechybnie zmierza ku końcowi.

A boczny obrońca jeszcze nigdy nie był graczem ośrodkowym żadnego teamu świata…

 

Co Dundze zarzucam?

1. Brak punktu odniesienia. Uważam, że jeśli w planowy sposób chce budować reprezentację kraju, której 90% graczy występuje poza Brazylią to musi mieć jakiś wzorzec. Na moje oko mogłaby to być złota paczka z U’20 z 2011. Tak budowało Chile, taką oś ma Argentyna, mają Niemcy, mniej więcej Francuzi Hiszpanie. W krajach, których reprezentacje stoją wyżej niż Brazylia selekcjonerzy kontynuują współpracę z czołowymi graczami U’20 czy U’21. Pewnie, że ci wykruszają się pod wpływem konkurencji ale jest widoczna owa praca u podstaw, która była źródłem sukcesów Niemców, Holendrów i Hiszpanów.

Dunga z tamtej paczki korzystał tylko z Neymara! Oczywiście, że Danilo i Oscar za kadencji Dungi ciągle leczyli kontuzje ale Lucas był 45 wyborem selekcjonera. Juan i Alex Sandro dostali po jednym powołaniu, Allan żadnego. Coutinho i Casemiro też musieli dosyć długo przekonywać do siebie szkoleniowca
Oczywiście można było też pójść innym torem, jeśli Dunga deklaruje, że chce mieć piłkę przy nodze, ograniczyć długie podania na rzecz krótkich i mieć team kompaktowy to referencje mamy oczywiste: Barcelona, Bayern, Szachtar, Porto (pod Lopeteguim), Borussia, Leverkusen itp.
Jeśli tak to spośród zawodników tych teamów spodziewałbym się tworzyć kadrę, są nawykli do stylistyki, funkcjonują w pewnej kulturze gry, będzie łatwiej im „złapać” koncepcję trenera, tym bardziej, że jeśli prześledzimy transfery między tymi klubami to widać pewne prawidła pokazujące, że Barcelona czy Bayern chętniej kupią w Szachtarze niż w Zenicie albo Galatasaray, że Bayern w Bayerze i Borussi a nie w Schalke, Wolfsburgu czy Hoffenheim, że zespoły wyrafinowane technicznie łowią raczej w FC Porto a nie w Benfice itp, itd.

Niestety, tak jak Scolari tak i Dunga graczy Porto, Szachtara czy Leverkusen „odkrywał” dopiero kiedy trafiali na celownik Realu, Manchesteru City czy innego Liverpoolu. Niestety, jest to zaprzeczenie idei budowania w oparciu o tożsamość a budowanie w oparciu o szyldy. W Brazylii nie ma klubu, który jest dyżurnym dostawcą talentów. Chociaż i tu można dostrzec pewną powtarzalność, która może być zaczątkiem pewnego procesu.
Najciekawsi zawodnicy U’20 2011 byli piłkarzami Sao Paulo i Santosu. Najlepsi pod względem indywidualnego wyszkolenia technicznego grający zagranicą grali w… Santosie i Sao Paulo, czyli klocki aż tak daleko nie zostały rozrzucone.

Inna sprawa to zastępstwa. Danilo miał być starterem ale dwa razy wypadł z turnieju ze względu na kontuzję. Wskakiwał Dani Alves. Jeśli znamy jego styl to jego dublerem powinien być… Mariano! Mariano wskoczył na jego miejsce w Sevilli, Mariano jest rozważany jako jego zastępca w Barcelonie!

Lewa obrona. Nie masz bardziej ofensywnie grającego obrońcy niż Marcelo? Może Jordi Alba, może… Alex Sandro? Alex Sandro, kolega Danila z reprezentacji Brazylii U’20, Santosu, FC Porto, dziś w Juventusie… Rozumiecie o czym piszę? Są klocki, które już kiedyś były poukładane i nie ma co kombinować z innymi skoro te pasują.

2. Szukanie liderów. Tu Dunga szukał naprawdę ale za bardzo namieszał. Dał szanse Thiago Silvie, Davidowi Luizowi, Marcelo – żaden nie wypalił. Postawił na Mirandę. Ok, ale to na tyłach, gdzie brakowało spokoju i pewności, a kto ma dać sygnał do boju, rwać rywala i gryźć ziemię, strzelać ręką i przedryblować jak trzeba całą drużynę rywala? Urugwaj ma Cavaniego i Suareza, Argentyna ma nawet za dużo i aż trudno wybrać acz Messi i tak jest za każdego, Chile ma Vidala i Sancheza, kogo ma Brazylia? Niestety nie wiem. Wyzwanie selekcjoner podjął ale rozwiązania nie znalazł. Willian i Douglas Costa ostatnimi czasy ciągnęli grę ofensywną ale Douglasa na Copie zabrakło (zresztą nie jest to gracz typu Super Bohater a raczej Robin dla Batmana) a Willian jest bardzo dobrym piłkarzem lecz na pewno nie asem światowego futbolu.
Zresztą, ile brazylijskich „dziesiątek” dziś szaleje na świecie? W dobrych ligach żadna! Pewnie stąd desperacka próba wzięcia łapiącego kontuzje Rafinhi…

W czasach kiedy Dunga kończył karierę był Juninho Paulista, Juninho Pernambucano, Alex, Rivaldo, wchodził na scenę Ronaldinho.

Dziś mamy za to całą armię graczy, którym wróżono kariery a kontuzje ich kompletnie złamały (Ederson, Carlos Eduardo, Anderson, Paulo Henrique Ganso). W efekcie w rocznikach 1986-1990 nie ma dobrego środkowego czy ofensywnego pomocnika! Ba, najlepszych z młodych, Oscar (1991) od dwóch lat praktycznie nie wychodzi z problemów zdrowotnych!
Nie jest to winą Dungi ale przejmując kadrę w 2014 trend był widoczny gołym okiem więc i on powinien był go dostrzec. Jeśli Montillo, Conca, D’Alessandro w czołowych klubach Brazylii są liderami to znaczy, że jest źle. Ale robotą trenera jest przyjść do rozwalonej drużyny z koncepcją zbudowania jej na nowo.

Dunga zostawia Brazylię bez sukcesów, standardu grania (pomysłu na granie) i bez postaci ośrodkowych, wokół których można z tygodnia na tydzień tworzyć szkielet nowej ekipy. Neymar i 10 kolegów tak jak w 2014…

 

 

Lista komentarzy

GSP pisze:

Tite bardzo lubi TS i docenia jego umiejętności(nawet go kiedyś bronił) więc jestem przekonany, że wróci do reprezentacji.

Polones pisze:

Chodz mi o to, że jeśli Tite jest trenerem, za jakiego go wszyscy mają, to nie pominie jednego z najlepszych defensorów świata. A 32 lata to wczorajsze 28.

Polones pisze:

Jestem przekonany, że Thiago Silva wróci do kadry już jesienią.

Brasileirao pisze:

@Gals @Diego: natomiast dołączenie TS do preolimpijskiej listy pokazuje, że TS jeszcze bocznymi drzwami może wrócić do kadry. Test olimpijski. Jeśli pojedzie i wygrają to pewnie wróci, jeśli się wykręci to mam nadzieję, że dobre mecze oglądać będziemy już tylko w PSG.

Brasileirao pisze:

@Gals @Diego: Panowie, po klęscie mundialowej on dostał szansę w CA2015 i też zawiódł, pomijacie ten fakt. Dalej, ma 32 lat lata to też ma znaczenie, to nie młody chłopak na dorobku, który „uczy się na błędach”. I po trzecie, jest mazgajem nie dlatego, że płakał podczas mundialu ale dlatego, że jak mu Dunga zabrał opaskę kapitańską to zrobił z tego medialną aferę. I ten zlepek zdarzeń dyskwalifikuje go w reprezentacji, która potrzebuje przede wszystkich psychicznej odbudowy, a TS jest symbolem klęski mimo, że to ZNAKOMITY zawodnik.

Gals pisze:

Kibicuję Brazylii od ’94 gdy miałem 6 lat i również widziałem kariery wielu Brazylijczyków. Diego masz racje, Thiago Silva do kadry. Brasileirao nadto obarcza go winą. Po każdym finale na wielkiej imprezie zawodnicy pokonanej reprezentacji płaczą, a dla Brazylii każdy mecz na tym mundialu był jak finał, wiec to w pelni naturalne ze sie emocje braly górę. Dziwne wlasnie gdyby niewzruszeni porażką pojechali sobie do domów. Tyle pracy, wysiłku, determinacji, poświęcenia, do tego presja nad nimi, Brasileirao prosze o wiecej wyobraźni i empatii dla innych ludzi. To nie są maszyny.

Diego pisze:

Kibicuję Brazylii od ’98 gdy miałem 6 lat i widziałem kariery wielu Brazylijczyków. TS zawdzięcza to co osiągnął przede wszystkim sobie. Wygrał z gruźlicą (postanowił dalej grać, co świadczy o jego charakterze), później zdobył kilka trofeów. TSilva dawał stabilizację obronie Brazylii. Błędy jakie popełniał były nieliczne, nad którymi możemy dyskutować, bo w piłce olbrzymią rolę odgrywa szczęście, interpretacje sędziego. TS znalazł się w 11 fazy grupowej LM(był niemal w każdej kolejce), chyba też w 11 LM,w ostatniej 11 FIFA, co świadczy o tym, że wiek nie ma dla niego znaczenia. Ramos powiedział, że to dla niego zaszczyt, że został wybrany obok takiego piłkarza jak TS. Płakali niemal wszyscy Brazylijczycy z Maiconem i L.Gustavo na czele. Byli poddani wielkiej presji i w dodatku latynosi to ludzie bardzo wrażliwi, emocjonalni. Piłsudski(w wojnie pol-bol., Stalin(WW0) też płakali, mieli depresję w początkowej fazie wojny. Jesteśmy tylko ludźmi. Nie da się zbudować silnej reprezentacji rezygnując z najlepszych piłkarzy. Obok Rivaldo i Kaki to mój ulubiony piłkarz Brazylii ;)

slawinho pisze:

Dobrze tu napisane Brazylii brakuje kreatywnych ofensywnych pomocników i trzeba ich sprowadzać z zagranicy oprucz Ganso to nie ma nikogo z brazylijczyków w lidze co umie dobrze podać za to mamy mase bezmyślnych powolnych volante i dominuje taktyka trzech defensywnych pomocników obserwuje to już od lat. Trenerzy z południa wprowadzili ten stary niemiecki styl i zabili skutecznie ofensywny futbol brazylijski.

Brasileirao pisze:

Diego, byłem na meczu z Chile, kiedy 30-letni kapitan Brazylii dostał histerii po meczu, zachowywał się jakby był pod wpływem jakiś specyfików. Na konferencji prasowej, w mix-zonie, w sali gdzie siedzieli dziennikarze i komentatorzy (a wiedz, że siedziałem z brazylijskimi a nie polskimi) mówiło się z zażenowaniem o postawie kapitana.
Kapitan złapał też w sumie bezsensowna kartkę w ćwierćfinale z Kolumbią i wraz z Neymarem wypadł na mecz z Niemcami.

Przypomnę też jak lider z milionami przechwytów „wrócił” podczas Copy, kiedy to pacnął piłkę ręką przy podwojeniu na 15 metrze.

Lider to coś więcej niż spec od przechwytów. Dodam, że nikt inny jak Dunga wprowadził go w 2008 do reprezentacji kiedy grał jeszcze we Fluminense!

Krytyka Dungi to jedno ale nie jest znowu tak, że facet wypadł sroce spod ogona i nie zna się na futbolu.

Brasileirao pisze:

Thiago Silva dał ciała w dwóch wielkich turniejach i publicznie próbował prać reprezentacyjne brudy. W żadnej reprezentacji kapitan nie może liczyć na kontynuację po takich cudach, a już na pewno nie w wieku 32 lat.
W Ligue 1 może mieć nawet etat w 11 kolejki, ale Dundze podpadł i to było prawo selekcjonera.
TS wspaniale grał i był przeze mnie chwalony kiedy pewnie jeszcze go na oczy nie widziałeś ale lider defensywy to Lugano, Godin, Ramos a nie typ ryczący po przegranych na mundialu, łapiący kartkę z dupy w trudnym momencie dla drużyny. Rok potem tak samo zawiódł w Chile.

Może mieć 100000 odbiorów przeciw Rennes, Bordeuax ale kapitan reprezentacji Brazylii to ma być Eastwood a nie Woody Allen.

Oczywiście, zakładam, że po odstawieniu może być znowu wartościowym graczem ale akurat odstawkę uważałem za dobry pomysł.

Diego pisze:

Thiago Silva od mundialu w 2014, na którym według mnie grał dobrze(czyścił wiele groźnych sytuacji). Od tamtej pory znajduje się niemal w każdej „11″ tygodnia, miesiąca, kolejki Ligue1, Ligi Mistrzów(chyba z 90% częstotliwością). W dodatku ma dobry charakter(w przeciwieństwie do takiego Neymara, który jest zabawką marketingową), gra fair play, ma doświadczenie i wg mnie jest najlepszym obrońcą na świecie- piłkarzem kompletnym- zabiera piłkę Messiemu albo D. Coście nawet ich nie dotykając .Wg autora mimo wszystko lepiej, żeby grał ktokolwiek inny, bo „Silva zawalił 2 turnieje…”, co powtarza bardzo często. Zrezygnować można z piłkarza, gdy ma się 5 równorzędnych, żeby dać szansę innym(np lewi obrońcy). Mam nadzieję, że wróci Oscar, Firmino rozwinie się kilku młodych. Ważne, żeby reprezentację stanowili najlepsi z najlepszych klubów w dobrej formie.

GSP pisze:

Bardzo dobrze, że nie zgodził się jeszcze Tite. Nie chce sobie dać wejść na głowę przez pierników z CBF. Tite będzie chciał tą reprezentację mieć dla siebie i współpracowników, a nie, żeby mu się wtrącał CBF. Mądrze kombinuje, bo w razie porażki cała wiadro pomyj spada na trenera.

Dodaj komentarz

Czytaj również

Najczęściej komentowane

Polecamy

Tagi