O powołaniach Mano oraz słów kilka na temat stanówek

wtorek, 22 maja 2012

Nazbierało się nieco brazylijskich zaległości, zatem ten podcast tylko o piłce brazylijskiej. O powołaniach Mano oraz o stanówkach, jeszcze raz krytycznie, tym razem z perspektywy finansowo-organizacyjnej. Kto wygrywał? Wiadomo, najwięksi w poszczególnych stanach. Tak jak w Hiszpanii, Portugalii czy Szkocji nikt przebić się nie może. Za to na trybunach pustawo. A trenerzy na wyjazdowe mecze wysyłają asystentów i rezerwy. I to mają być poważne turnieje?

 

Lista komentarzy

Polones pisze:

Gabriel do Milanu, a najlepszy gracz MŚ U-20 do Sportu w Recife…

Brasileirao pisze:

Tak jest, pomyliłem! Ale słowo się rzekło, wycinać nie będę;) Tak czy siak, z tej trójki i tak jest najlepszym pomysłem bo jest graczem przyszłościowym. Swoją drogą ciekawa historia z Gabrielem, który szanse na grę w Milanie! Kto wie, może pójdzie ślady Didy, który z Cruzeiro trafił do Milanu przez 14 laty…Na dniach sprawa się rozstrzygnie, jego agent jest w Mediolanie.

z-k pisze:

Przy przedstawianiu bramkarzy na IO Brasileirao chyba pomylił Rafaela Cabrala z Santosu z Gabrielem z Cruzeiro który był golkiperem U20 w zeszłym roku na MŚ i Sulamericano.

Polones pisze:

konradinho:

Rozumiem, że jesteś prawdziwym fanem sportu i piłki, nie śledzisz Ligi Mistrzów, PL, PD, MŚ, ME itd, itp. Oglądasz tylko mecze polskiej B i C klasy oraz rozgrywki dzieci, bo tam nie ma wielkich pieniędzy. Wybacz, ale jesteś w mniejszości, gwarantuję Ci to.

Stanówki, poza tym, że przynoszą permanentne, olbrzymie straty, są potwornie nieciekawe (95% gier) oraz – PRZEDE WSZYSTKIM – dawno straciły swój prestiż na rzecz Serie A oraz Copa Libertadores czy – nawet – Pucharu Brazylii. Prasa próbuje się podniecać Neymarem strzelającym gola w każdym meczu Paulisty, ale nikt przy zdrowych zmysłach nie wzruszy się takimi wyczynami. Turnieje te w obecnej formie, w największych stanach, nie przystają do dzisiejszej rzeczywistości. Są po prostu źle zorganizowane i niepotrzebne.

Zdaniem o brazylijskich działaczach („biznes, nie tylko sport”) chciałem zwrócić uwagę na ich brak profesjonalizmu i menadżerskie zacofanie wobec Europy, do której tak często i gęsto się odwołują jako wzoru do naśladowania. Niewiele trzeba, by robić to, co się robi w Europie. Ale się nie robi właśnie z powodu nienowoczesnego myślenia.

konradinho pisze:

Polones: „piłka to dziś przede wszystkim BIZNES, maszyna do robienia kasy, a nie tylko sport.”
Nie wiem czy dobrze zrozumiałem, ale jesteś za całkowitym poddaniu sportu biznesowi ? To nie jest dobra droga.
SPORT TO NIE BIZNES ! SPORT TO SPORT ! Nie wiem jak będąc kibicem można myśleć w ten sposób. Był już taki pan co piłkę w dużej mierze zaprzedał, João Havelange.
Piłka traci swoją duszę, co widać nawet teraz. Zamiast grać pięknie z polotem, zawodnicy grają spięci, skupiając się tylko na wygraniu i w ten sposób zarobieniu pieniędzy. Czasem jakaś czarna owca oderwie się od schematu i ma czelność bawić się grą.
Stanówki to tradycja, a że latynosi są przywiązani do historii, nie zlikwidują tych rozgrywek.

Polones pisze:

Problem stanówek to nawet nie telewizja – TV się dostosuje, jeśli zagwarantuje im się zawodową ligę – ale te wszystkie leśne dziadki, które pamiętają czasy, gdy stanówki były najważniejsze. Pele, Garrincha, Socrates, Zico, wielkie finały przyciągające 80 czy 100 tys. luda. To jest w ogóle problem brazylijskiej piłki – dziady u sterów. Im trzeba młodych menadżerów, ludzi biznesu, bywających w Europie, wykształconych, nie sentymentalnych staruchów, którzy nie rozumieją, że piłka to dziś przede wszystkim BIZNES, maszyna do robienia kasy, a nie tylko sport. Dopóki tego nie pojmą albo nie poumierają, stanówki będą miały się dobrze. Sentymenty sentymentami, 100 lat tradycji, ale jak można tolerować ciągłe straty finansowe? Mecze dla 1000 osób. Żenada.

Młodzi ludzie, fani, dziennikarze coraz częściej zadają pytanie „Kogo obchodzą stanówki?”. Żeby tam jeszcze były emocje, ale one się ograniczają do 2-3 meczu, czyli półfinałów i finału. A trwają 4 miesiące!!!

Stanówki – won. Albo zorganizować jakieś 2-3 tygodniowe zawody, żeby wejść w sezon, jako trening. Albo na podstawie meczów ligowych przyznawać tytuł mistrza stanowego, zwłaszcza w stanach SP, RJ, RS, MG. Mniejsze stany, niech sobie grają regularne turnieje, jeśli chcą.

Rafaldo pisze:

Odnośnie stanówek. Zgadzam się, że w obecnej formie nie mają one większego sensu. Jednak ze względu na tradycje nie powinno się ich likwidować. Według mnie stanówki powinny spełniać rolę czwartego poziomu ligowego (jeśli w końcu zlikwidują Serie D). Powinny normalnie toczyć się obok rozgrywek krajowych od lata do jesieni. Ale powinny w nich grać jedynie kluby nie uczestniczące w rozgrywkach centralnych. Żeby zachować tradycję kluby z rozgrywek krajowych powinny uczestniczyć w fazie finałowej stanówek na początku następnego roku, która wyłaniałaby zwycięzce rozgrywek. Przykład Rio de Janeiro: Wielka czwórka + trzecioligowe Madureira i Duque de Caxias spotyka z 2 najlepszymi klubami fazy zasadniczej, razem 8 klubów. Albo to rozegrać systemem pucharowym albo grupowym podobnym do Guanabary lub Rio lub też podzielić na dwie grupy i zwycięzcy niech spotkają się w finale rozgrywek. Na szybko w styczniu i lutym można to rozegrać przy ilości góra 8-10 meczów.

Dodaj komentarz

Czytaj również

Najczęściej komentowane

Polecamy

Tagi