Rozmówki brazylijsko-portugalskie

Dla wielu osób portugalski z Portugalii i portugalski z Brazylii to to samo. O tym, że tak nie jest przekonam Was na podstawie jednego tylko tematu, futbolu.

Jest sobota, popołudnie idziemy na stadion. I od razu zaczynają się schody, bo prawie wszystko nazywa się inaczej!

Przychodzimy na trybuny, które w Brazylii nazywają się arquibancadas a w Portugalii bancadas. Będziemy oglądali swoją ulubioną drużynę, po brazylijsku time, po portugalsku equipa. Zawodnicy w Brazylii kopią przedmiot nazywany bola w Portugalii redonda (chociaż już bola też weszła do słownika). Najczęściej gole w Brazylii (poza Fredem) strzela atacante, w Portugalii avancado. Strzały w Brazylii broni goleiro, w Portugalii guarda-redes. A wszyscy i tak ganiają po gramado lub relvado. Kibice na trybunach mają klubowe koszulki. Ta z Brazylii to camiseta, z Portugalii camisola. Wsuwają prz tym kanapki, zwane sanduiche lub sandes. My, kibice to torcida w Brazylii, galera w Portugalii (też już się wymieszało, na moje oko). Jeden kibic to torcedor albo adepto. Trenerem drużyny jest tecnico lub treinador. A po meczu wszyscy idą wziąć prysznic i przebrać się w vestiario albo balneario.

Jak więc widzicie, doprawdy nie jest łatwo porozumieć się Brazylijczykowi w lidze portugalskiej, tak jak nie jest łatwo przekonać społeczeństwo, że Daniel Alves czyta się auvis a nie alwesz, bo tak jak rzut rożny w Brazylii to escanteio a w Portugalii canto.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *